15 stycznia 2026. Trudna sytuacja energetyczna, w jakiej znalazł się Kijów po ostrzałach z 9 stycznia, ponownie uwidoczniła wieloletni konflikt polityczny między władzą centralną a merem stolicy. Prezydent Wołodymyr Zełenski po raz kolejny wykorzystał moment, publicznie oskarżając mera Witalija Kliczko o zaniedbania w ochronie kijowskiego systemu energetycznego.
Po zmasowanym rosyjskim ataku z 9 stycznia, Kijów znalazł się w najtrudniejszej od początku pełnoskalowej inwazji sytuacji pod względem dostaw energii elektrycznej i ciepła. Uderzenie było wymierzone przede wszystkim w energetyczną i ciepłowniczą infrastrukturę stolicy. Tej nocy Rosja użyła ponad dwustu dronów uderzeniowych oraz znacznej liczby rakiet.
Skutki ostrzału okazały się bezprecedensowe dla miasta. Bezpośrednio po ataku setki tysięcy gospodarstw domowych pozostały bez prądu. Według energetyków, w kulminacyjnym momencie energii elektrycznej pozbawionych było ponad pół miliona odbiorców. Równolegle doszło do zakłóceń w dostawach ciepła: bez ogrzewania znalazło się około sześciu tysięcy budynków wielorodzinnych, co stanowi niemal połowę zasobu mieszkaniowego stolicy.
W wyniku uszkodzeń elektrociepłowni i sieci Kijów przeszedł w tryb pracy awaryjnej. Silne mrozy, wysokie obciążenia oraz fizyczne zniszczenia systemu energetycznego uniemożliwiły szybkie ustabilizowanie sytuacji. W mieście wprowadzono awaryjne wyłączenia energii elektrycznej, a godzinowe harmonogramy przestały w praktyce obowiązywać.
W połowie stycznia sytuacja pozostaje trudna, choć część odbiorców została już ponownie podłączona. Jak poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko, w mieście nadal bez ogrzewania pozostaje około 400 budynków wielorodzinnych — z sześciu tysięcy, które po ataku z 9 stycznia były go pozbawione. Do części z nich ciepło ma zostać przywrócone w najbliższym czasie.
Na tym tle zaostrzył się publiczny spór między władzą centralną a kierownictwem stolicy.
Pierwsze zarzuty ze strony prezydenta padły już w dniu ostrzału. Wołodymyr Zełenski wezwał władze lokalne, by „nie uciekały od problemów, lecz je rozwiązywały”, podkreślając, że Kijów jest najlepiej zabezpieczonym finansowo miastem w kraju i powinien dysponować wszystkimi niezbędnymi rozwiązaniami rezerwowymi.
Druga fala krytyki pojawiła się 14 stycznia. W wieczornym wystąpieniu Zełenski stwierdził, że w Kijowie „zrobiono bardzo niewiele”, by przygotować się na ewentualny blackout. Jako pozytywny przykład, na tle trudnej sytuacji w stolicy, wskazał Charków, gdzie — jego zdaniem — władze lokalne przygotowały się znacznie lepiej.
W odpowiedzi Witalij Kliczko ostro skrytykował wypowiedzi głowy państwa, stwierdzając, że deprecjonują one pracę tysięcy ludzi, którzy przez całą dobę usuwają skutki ostrzałów. Podkreślił, że po niszczycielskim ataku z 9 stycznia w ciągu kilku dni liczba budynków bez ogrzewania spadła z sześciu tysięcy do około 400, a energetycy pracują w trybie 24/7, starając się przywrócić dostawy prądu przynajmniej na kilka godzin dziennie. Zaznaczył również, że rzetelnie informuje mieszkańców Kijowa o wyjątkowo trudnej sytuacji i nie kieruje się politycznymi sondażami ani perspektywą wyborów.
Konflikt między Wołodymyrem Zełenskim a Witalijem Kliczką nie narodził się w związku z ostrzałami z 9 stycznia — jego korzenie sięgają znacznie głębiej.
Chodzi o kontrolę nad stolicą, rozmytą odpowiedzialność między władzą centralną, administracją wojskową a samorządem miejskim, a także o publiczne, wzajemne pretensje, które narastały od pierwszych lat pełnoskalowej wojny.
Jeszcze podczas blackoutów jesienią 2022 roku Zełenski publicznie krytykował Kijów za organizację punktów ogrzewania i pomocy dla ludności po uderzeniach w system energetyczny. Od tego czasu stolica stała się dla władzy centralnej szczególnie wrażliwym punktem — miastem, wobec którego regularnie formułowane są podwyższone wymagania i ostre oceny.
Po wprowadzeniu w Kijowie administracji wojskowej miasto funkcjonuje de facto w systemie podwójnego zarządzania: z jednej strony wybrany mer, który pełni funkcję szefa Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej (KMDA), z drugiej — Kijowska Miejska Administracja Wojskowa (KMWA), na czele której stoi Tymur Tkaczenko, mianowany przez prezydenta. To nieustannie rodzi konflikty dotyczące tego, kto podejmuje decyzje i kto ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo, schrony, energetykę oraz reagowanie kryzysowe.
Kliczko wielokrotnie twierdził, że powołana przez prezydenta administracja wojskowa stopniowo przejmuje kompetencje władz miejskich — w szczególności w zakresie zarządzania infrastrukturą krytyczną, koordynacji służb komunalnych i podejmowania decyzji w sytuacjach kryzysowych. W odpowiedzi w Kancelarii Prezydenta oraz w rządzie pojawiały się sugestie o nieskuteczności działań KMDA i konieczności silniejszego, scentralizowanego zarządzania Kijowem w warunkach wojny.
Publiczny wymiar tego starcia stał się szczególnie widoczny po tragedii z 1 czerwca 2023 roku, gdy w Kijowie zginęli ludzie przy wejściu do zamkniętego schronu. Wówczas prezydent zareagował stanowczo, zlecając audyt schronów w całym kraju, a kwestia odpowiedzialności władz Kijowa za dostępność i stan schronień stała się przedmiotem ogólnokrajowej debaty. Dla Bankowej był to wygodny argument do bezpośredniej krytyki mera: Zełenski publicznie stwierdził, że to właśnie władze Kijowa z Witalijem Kliczką na czele nie zapewniły odpowiedniego przygotowania stolicy — przede wszystkim w zakresie dostępności schronów i reagowania kryzysowego.
W tym samym roku wizerunkowy cios KMDA zadała tzw. „historia z bębnami” — skandal wokół zakupów instrumentów muzycznych w dzielnicach Kijowa, które w debacie publicznej powiązano z tematyką schronów. Kliczko publicznie dystansował się od tych decyzji, wyjaśniając, że dotyczyły one zakupów na poziomie administracji dzielnicowych, jednak sam przypadek utrwalił obraz „dziwnych priorytetów” władz stolicy, chętnie wykorzystywany przez krytyków.
W tym kontekście obecna krytyka po ostrzałach z 9 stycznia logicznie wpisuje się w znany już scenariusz. Publiczna wymiana ciosów między prezydentem a merem stolicy jest kontynuacją długotrwałego konfliktu między Bankową a władzami Kijowa.
Wygląda na to, że w otoczeniu prezydenta nadal poszukuje się sposobu osłabienia pozycji mera: skoro nie można go odwołać z wybieralnego stanowiska, presja koncentruje się na próbach pozbawienia Kliczki kontroli nad Kijowską Miejską Administracją Państwową.
Wiktoria Czyrwa
Zdjęcie: z Telegrama W. Kliczko