3000 km za darmo – troska czy populizm?

3 listopada 2025. Prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił program „UZ-3000”, który pozwoli Ukraińcom bezpłatnie podróżować pociągami w granicach kraju na odległość do trzech tysięcy kilometrów rocznie. Inicjatywa jest częścią pakietu „Zimowe wsparcie” i ma na celu jednocześnie pomóc obywatelom oraz wesprzeć Ukrzaliznycię w okresach niskiego popytu pasażerskiego.

W swoim wystąpieniu do obywateli Zełenski podkreślił, że środki państwowe przeznaczane na transport pasażerski powinny służyć społeczeństwu:

„Trzy tysiące kilometrów, aby każdy mógł bezpłatnie wybrać trasę kolejową — ze Lwowa do Kijowa lub z Dniepra do Charkowa. Program jest obecnie opracowywany, ale ma stać się realną pomocą dla ludzi”.

Ponieważ wypowiedź prezydenta wywołała ogromny rezonans (głównie krytyczny), Ukrzaliznycia była zmuszona do złożenia wyjaśnień. Jak zaznaczono w spółce, inicjatywa nie oznacza chaotycznego „rozdawania darmowych biletów”.

Według biura prasowego, pomysł polega na tym, aby zachęcić pasażerów do podróży w okresach niskiego popytu. Ukrzaliznycja przedstawiła konkretne dane: w sierpniu kolej przewozi około 2,6 mln pasażerów, podczas gdy w lutym — tylko 1,9 mln. Oznacza to, że w sezonie martwym tysiące wagonów kursują w połowie puste, podczas gdy w miesiącach szczytowych biletów dramatycznie brakuje.

Dlatego właśnie „trzy tysiące kilometrów” mają służyć jako narzędzie redystrybucji obciążenia. Pasażerowie, którym nie zależy na konkretnym terminie podróży, będą mogli planować wyjazdy w dni poza szczytem, zwalniając miejsca w okresach większego popytu. Dzięki temu kolej nie tylko wypełni wolne miejsca, ale też zmniejszy presję finansową na system. Jak sprecyzowano w spółce, w ramach sezonu niskiego można zaoferować nawet 200–250 tysięcy dodatkowych miejsc miesięcznie, bez konieczności uruchamiania nowych połączeń.

Ponadto Ukrzaliznycia dostrzega w programie potencjał rozwoju turystyki krajowej – jeśli samorządy i przedsiębiorcy zaproponują ciekawe trasy właśnie w „martwym sezonie”, może to wygenerować dodatkowy popyt na usługi hoteli, restauracji czy muzeów.

Członek rady nadzorczej UZ Serhij Łeszczenko poparł inicjatywę prezydenta, nazywając ją „społecznym programem wdzięczności dla podatników”. Wyjaśnił, że finansowanie przewozów pasażerskich z budżetu państwa to powszechna praktyka w Unii Europejskiej:

„U nas, podobnie jak w Niemczech, państwo będzie rekompensować rzeczywiste koszty kolei, a niesprzedane bilety w sezonie niskim staną się możliwością, by obywatele odczuli realny zwrot ze swoich podatków”.

Łeszczenko podkreśla, że na tym wszyscy zyskują: państwo zapewnia dostępność transportową, przemysł unika podwyżek taryf towarowych, kolej zapełnia wagony w „cichych” miesiącach, samorządy zyskują odwiedzających, a lokalny biznes — nowych klientów. Według jego szacunków, potencjalnie wolnych może być około 700 tysięcy miejsc miesięcznie, które zostaną objęte programem „UZ-3000”.

Jednak kwestia finansowania pozostaje kluczowa. Przewozy pasażerskie są dla Ukrzaliznyci tradycyjnie nierentowne, a wojna dodatkowo ograniczyła przychody z transportu towarowego, który wcześniej pokrywał straty. Spółka zaznacza, że uruchomienie systemowych rekompensat kosztów przewozów pozwoli utrzymać przystępność taryf dla ludności, nie redukując miejsc pracy ani jakości usług.

Nie wszyscy jednak podzielają optymizm urzędników. Bloger Serhij Marczenko nazwał inicjatywę „efektowną, ale populistyczną”, twierdząc, że „darmowe” kilometry nie istnieją – za nie i tak zapłacą podatnicy.

Zwrócił też uwagę na potencjalną niesprawiedliwość społeczną: „Schorowana babcia ze wsi, która nigdzie nie jeździ, nie skorzysta z tego przywileju, a młoda informatyczka – pojedzie za jej rachunek”.

Jego zdaniem pomoc powinna być adresowana – kierowana do tych, którzy rzeczywiście jej potrzebują. Marczenko przewiduje również, że w przypadku dużego zainteresowania system sprzedaży biletów może nie wytrzymać obciążenia:

„Biletów już teraz brakuje, a gdy pojawi się bodziec, by brać je ‘za darmo’, można się spodziewać paraliżu systemu”.

W każdym razie program nie jest jeszcze gotowy. Jego powodzenie zależeć będzie od tego, jak przejrzyście zostaną rozdysponowane „kilometry” i czy uda się uniknąć kolejek oraz niedoboru biletów. Sam fakt tej dyskusji jednak pokazuje, że kwestie sprawiedliwości społecznej i efektywności wykorzystania zasobów państwowych pozostają jednymi z najbardziej wrażliwych dla ukraińskiego społeczeństwa.

Wiktoria Czyrwa
Image by Hans from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn