Koniec ery Truchanova

15 października 2025. Prezydent Wołodymyr Zełenski podpisał dekret o odebraniu obywatelstwa ukraińskiego burmistrzowi Odesy Hennadijowi Truchanowowi, oskarżając go o posiadanie rosyjskiego paszportu. Sam mer nazywa dokument fałszywym i zapowiada pozew sądowy, ale z prawnego punktu widzenia utrata obywatelstwa oznacza koniec jego uprawnień. Decyzja prezydenta podzieliła ekspertów: dla jednych to spóźniona sprawiedliwość po latach skandali korupcyjnych, dla innych — niebezpieczny precedens, sprzeczny z konstytucją i przypominający polityczną zemstę.

Według wersji oficjalnej, decyzja o odebraniu obywatelstwa została podjęta z powodu posiadania przez Truchanova rosyjskiego paszportu wydanego 15 grudnia 2015 roku — już po rozpoczęciu wojny. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosiła, że posiada kopię tego dokumentu i potwierdziła jego autentyczność na podstawie baz federacji rosyjskiej. Sam Truchanow zaprzecza temu. Twierdzi, że nigdy nie uzyskał obywatelstwa rosyjskiego, a dokument, który został publicznie ujawniony — jest fałszerstwem: rzekomo nawet nazwisko zostało w nim zapisane błędnie. Dopóki merostwo oficjalnie nie otrzyma dokumentów, Truchanow nadal pełni obowiązki, chociaż w świetle prawa utrata obywatelstwa jest niezgodna z zajmowaną funkcją mera.

Prawnicy już stwierdzają, że konsekwencje dla Odesy będą nieuniknione. Jeśli decyzja wejdzie w życie, Truchanow automatycznie utraci uprawnienia, a zarządzanie miastem przejdzie na sekretarza rady miejskiej lub do nowo utworzonej administracji wojskowej.

Oficjalna Odesa dotychczas milczy. W radzie miejskiej oświadczono jedynie, że wezmą dekret „do wiadomości”, gdy zostanie dostarczony. Jednak wszystkim jasne jest: jeśli Truchanow rzeczywiście utraci obywatelstwo, jego era jako mera dobiegnie końca. Jak trafnie zauważyła pisarka i dziennikarka Zoya Kazandżi: „Truchanow wyłączony ze wszelkich procesów politycznych. Era się skończyła.”

Ta era jednak pozostawiła głęboki ślad.

Przez ponad dekadę rządów w Odesie Truchanow zdążył stać się postacią, wokół której skupiono tyle samo wpływów co skandali. Jego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w dziennikarskich śledztwach i procesach sądowych. Najsłynniejszą z nich jest sprawa zakładu „Krajan”. Śledztwo twierdzi, że w 2016 roku mer i jego otoczenie zorganizowali schemat sprzeniewierzenia ponad 90 mln UAH z budżetu miejskiego, kupując budynek zakładu po zawyżonej cenie. Obiekt, który krótko przedtem zakupiono za 11,5 miliona, rada miejska nabyła już za 92 miliony. Wyrok sądu rejonowego w rejonie malinowskim w Odesie był uniewinniający, lecz w 2021 roku Wyższy Sąd Antykorupcyjny uchylił go i odesłał sprawę do ponownego rozpatrzenia. W 2023 roku WSA (Wyższy Sąd Antykorupcyjny) zdecydował o areszcie dla mera z możliwością kaucji w wysokości 13,5 mln UAH — środki wpłacono i Truchanow opuścił areszt. Proces trwa do dziś.

Inna głośna sprawa to tak zwana „sprawa ziemi odesskiej” obejmująca lata 2016–2019. Zdaniem oskarżenia, przez szereg decyzji merostwa nielegalnie wydzierżawiono ziemie miejskie o wartości setek milionów hrywien. Sam Truchanow konsekwentnie zaprzecza winie i określa oskarżenia jako politycznie motywowane.

Nie mniej kontrowersyjna była historia z firmą „Rostdorstroj”, która przez lata wygrywała wielomilionowe przetargi na remonty dróg odeskich. Choć formalnie mer nie był związany z tą firmą, dziennikarze i organizacje antykorupcyjne wielokrotnie powiązywały ją z nim przez struktury offshore i partnerów biznesowych. Wykonawca był oskarżany o zawyżone ceny i monopolizację rynku prac drogowych, lecz śledztwa za każdym razem cichły.

Jednak nie tylko postępowania karne definiowały publiczny wizerunek Truchanova. Budowano go także na licznych historiach, gdzie odpowiedzialność moralna była równie oczywista jak prawna. Pożar w dziecięcym obozie „Wiktorija”, który pochłonął życie trójki dzieci; niezdolność miejskich służb do szybkiej reakcji na niedawne katastrofalne ulewy, w wyniku których zginęło 11 osób; opór przeciw dekomunizacji i próby powrotu radzieckich nazwisk ulic — to tylko część obrazu mera Odessy. Dochodzą także opowieści o generatorach humanitarnych, które miały zasilać szpitale, a ostatecznie trafiły do prywatnych placówek i restauracji należących do otoczenia Truchanova, oraz o zakupach sprzętu pogrzebowego dla poległych żołnierzy, w których część środków budżetowych zaginęła.

Większość z tych epizodów pozostawała bez wyroków, bo mimo wszystkich skandali Truchanow przez lata pozostał nietykalny. Jego poparcie wśród części elit i kontrola nad miejskimi strukturami sprawiały, że każda próba odsunięcia go była praktycznie beznadziejna. Teraz jednak, gdy dekret prezydenta praktycznie wyprowadził go poza granice ukraińskiego porządku prawnego, pytanie staje się szersze: na ile legalny jest taki sposób „rozwiązania problemu”.

Prawnicy zwracają uwagę, iż Konstytucja Ukrainy nie przewiduje procedury „pozbawienia” obywatelstwa. Artykuł 25 podstawowego aktu stanowi wyraźnie: „Obywatel Ukrainy nie może być pozbawiony obywatelstwa”. Stąd oczywista kolizja prawna — nawet jeśli formalnie prezydent działa w oparciu o ustawę o „zakończeniu obywatelstwa”, a nie o „pozbawieniu”, sama istota dekretu budzi wątpliwości. Znani prawnicy, w tym Andrij Magiera, przypominają, że głowa państwa może podpisać taki dokument tylko przy istnieniu niezbitych dowodów i prawidłowej procedury, a nie na podstawie plotek czy danych uzyskanych z niepotwierdzonych źródeł.

Eksperci ostrzegają: dekret Zełenskiego może ustanowić niebezpieczny precedens. Jeśli obywatel może zostać pozbawiony paszportu bez wyroku sądu, jutro może to spotkać każdego. Konstytucja gwarantuje niemożliwość pozbawienia obywatelstwa, dopuszczając jedynie jego utratę — na przykład, gdy osoba dobrowolnie przyjmuje inne obywatelstwo. Ale w przypadku Truchanowa nie mówimy o dobrowolności, stąd mamy kolizję między Konstytucją a uprawnieniem prezydenckim.

Truchanow zapowiada zaskarżenie dekretu przed Sądem Najwyższym i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, podkreśla, że jest gotów przejść każdą weryfikację, w tym testy wariograficzne, by udowodnić niewinność. Jeśli sąd uzna decyzję prezydenta za nielegalną, to otworzy skandalicznemu burmistrzowi Odessy drogę do odzyskania obywatelstwa i stanowiska.

Wiktoria Czyrwa
Image by Alexa from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn