26 września 2025. Jednym z tematów, które poruszano podczas tegorocznego COMMON FUTURE w Poznaniu, były antyukraińskie stereotypy, dezinformacja, w tym dotycząca Ukraińców w Polsce. Uczestnicy paneli zgodzili się, że trzeba poświęcać temu tematowi więcej uwagi, zatrzymując wrogie narracje w zarodku i nie pozwalając im na masowe rozprzestrzenianie się.
Panel „Jak przełamywać antyukraińskie stereotypy w Polsce” moderowała autorka tekstu. Moimi szanownymi gośćmi byli doświadczeni eksperci i dziennikarze, którzy doskonale znają siłę słowa i informacji. Edwin Bendyk – prezes zarządu Fundacji im. Stefana Batorego, Roman Imielski – zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, Marek Serant – reporter Sława TV oraz Anatolij Kurnosow – dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia „Koło Dialogu Europejskiego”.
Podczas rozmowy poruszono główne stereotypy na temat Ukraińców, które funkcjonują w polskim społeczeństwie. Można je warunkowo podzielić na trzy grupy.
Pierwsza – ekonomiczna. Tu najczęściej można usłyszeć: Ukraińcy zabierają Polakom miejsca pracy, pracują nielegalnie, bardzo drogo kosztują państwo.
Druga – społeczno-kulturowa: Ukraińcy nie chcą się integrować, niesprawiedliwie korzystają z pomocy socjalnej, a nawet takie absurdalne twierdzenia, że kupują „Mercedesy”, otrzymując od państwa 800+.
Trzecia grupa – historyczne stereotypy, które w ostatnim czasie się nasiliły, związane z naszą trudną wspólną historią, przede wszystkim z Wołyniem, który wciąż budzi emocje i staje się polem politycznych manipulacji.
Roman Imielski zgodził się, że polskie media odgrywają dużą rolę w rozpowszechnianiu informacji o Ukrainie – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Często mogą też podchwytywać antyukraińskie narracje. Jedna z ostatnich dotyczyła ataku dronów na Polskę w nocy z 9 na 10 marca. Według Romana Imielskiego około 40 proc. komentarzy w mediach dotyczyło tego, że stoi za tym właśnie Ukraina, że w ten sposób próbuje siłą wciągnąć Polskę do wojny.
Według Romana Imielskiego najlepszym lekarstwem na to jest czerpanie informacji ze źródeł oficjalnych i autorytatywnych. Ponadto, jego zdaniem, media społecznościowe, takie jak Facebook, TikTok czy sieć X z kilkoma miliardami kont, powinny być kontrolowane. W przeciwieństwie do tradycyjnych, renomowanych mediów w Internecie nie ma żadnej odpowiedzialności za słowa. To właśnie stamtąd zaczynają się szkodliwe narracje, które błyskawicznie się rozprzestrzeniają, a gdy stają się trendem, tradycyjne media również są zmuszone o nich pisać. To błędne koło trzeba przerwać.
Z kolei Edwin Bendyk podkreślił, że nie wszystko wygląda źle: nawet po prowokacji dronowej Rosjan na terytorium Polski przeprowadzono badanie socjologiczne, w którym 80 proc. Polaków stwierdziło, że była to rosyjska prowokacja. Zdaniem Bendyka przyczyną nasilania się antyukraińskich stereotypów jest fakt, że Ukraińcy stali się zakładnikami dynamiki polskiej polityki.
„Ta polityka żywi się polaryzacją, a ona z kolei żywi się emocjami. I trzeba stale podsuwać tematy, które te emocje podsycają – czyli odwoływać się do stereotypów, do tego, co wywołuje gorące uczucia. I niestety Ukraińcy znaleźli się w kilku takich kwestiach, gdzie bardzo łatwo przekodować ogólną emocję dominującą w polskim społeczeństwie – poczucie zagrożenia, strachu, dla którego trzeba wskazać «winnego». A ponieważ Ukraińcy są największą grupą wśród migrantów, to niesłusznie zbierają na sobie te emocje, które zebrałby każdy inny, gdyby znalazł się w polu widzenia” – zaznaczył ekspert.
Jednocześnie Marek Serant słusznie przypomniał, że drogę przezwyciężania stereotypów przeszły już inne narody europejskie. Francuzi i Niemcy po II wojnie światowej również mieli wobec siebie głęboką niechęć, ale potrafili przekształcić ją w partnerstwo. Nie stało się to samo z siebie – potrzebna była wola polityczna i długie lata żmudnej pracy z młodzieżą, społeczeństwem i kulturą. W 1963 roku podpisano traktat elizejski, który zapoczątkował regularny dialog i współpracę w dziedzinie edukacji i kultury. Od tego czasu rozpoczęły się szeroko zakrojone programy wymiany uczniów i studentów, które pozwalały zobaczyć się nawzajem bez pośrednictwa propagandy czy stereotypów.
„Możemy zrobić to samo, zapraszając ukraińską młodzież do Polski, aby choć trochę odpoczęła od bombardowań i ostrzałów. I kiedy będą opowiadać o tym, co dzieje się w Ukrainie naszej młodzieży, będzie łatwiej. Bo nic tak nie buduje stereotypu, jak niewiedza” – stwierdził dziennikarz.
Podczas dyskusji Marek Serant podał też inny ciekawy przykład. Obserwując ukraińskie i polskie dzieci na placach zabaw, które mimo bariery językowej świetnie się dogadują, bo rozmawiają szczerze i są wolne od stereotypów, zauważył, że powinniśmy uczyć się od dzieci.
Z kolei Anatolij Kurnosow podkreślił, że w krajach demokratycznych opinia publiczna bezpośrednio wpływa na polityków, dlatego nie tylko podążają oni za nastrojami społecznymi, ale i aktywnie z nich korzystają:
„Najłatwiej walczyć o uwagę wyborców wtedy, gdy słowa polityków wywołują emocje. A im silniejsze są te emocje negatywne – strach, zazdrość, poczucie zagrożenia – tym potężniejszy jest ich efekt”. Właśnie dlatego antyukraińskie stereotypy często stają się narzędziem mobilizacji elektoratu.
Zdaniem eksperta zagrożenie polega także na braku odpowiedzialności politycznej. „Politykom często brakuje odwagi, by mówić rzeczy niepopularne, zwłaszcza krótko przed wyborami. I tym łatwiej w kształtowanie opinii wkracza wroga rosyjska propaganda, która wzmacnia stare i tworzy nowe stereotypy”. Jako przykład podał wykorzystanie tematu Wołynia: właśnie wtedy, gdy polsko-ukraiński dialog w tej sferze zaczyna przynosić rezultaty, w rosyjskich archiwach „nagle” pojawiają się nowe dokumenty, mające na celu zaostrzenie sporów.
Kurnosow zauważył, że część nieporozumień wynika z braku wspólnego kontekstu — od kompetencji językowych po znajomość różnic kulturowych. „Jednak zamienianie tego w zbiorowe oskarżenie Ukraińców oznacza podsycanie manipulacji” – powiedział ekspert.
Podsumowując, uczestnicy panelu zgodzili się, że o stereotypach można mówić długo, ale najważniejsze jest pamiętać, że nigdy nie są one silniejsze od prawdziwego ludzkiego doświadczenia. Polska i Ukraina mają szansę pokazać całej Europie, jak nawet w trudnych warunkach historycznych można pozostać przyjaciółmi, partnerami i sąsiadami, którzy się wzajemnie szanują. I to właśnie nasze codzienne działania, nasza gotowość do słuchania i rozumienia czynią tę perspektywę realną.
Wiktoria Czyrwa