15 września 2025. Od dziś w Ukrainie obowiązują zmiany w Regulaminie rejestracji firm windykacyjnych, zatwierdzone uchwałą Zarządu Narodowego Banku Ukrainy. Dokument znacząco uszczegóławia zasady wejścia i funkcjonowania na rynku, aby uczynić go bardziej przejrzystym i bezpiecznym zarówno dla wierzycieli, jak i dla dłużników.
W Ukrainie działalność windykatorów regulowana jest kilkoma ustawami. Przede wszystkim Ustawą nr 1349-IX, znaną jako „ustawa windykacyjna”, ukierunkowaną na ochronę dłużników podczas regulowania zaległych zobowiązań, a także Ustawą nr 1734-VIII „O kredycie konsumenckim”, która określa katalog instytucji i osób uprawnionych do zajmowania się ściąganiem długów z tytułu kredytów konsumenckich. Formalnie nadzór nad takimi firmami sprawuje Narodowy Bank Ukrainy, jednak liczba skarg na ich działalność wciąż idzie w tysiące. Dlatego właśnie NBU okresowo wzmacnia kontrolę nad rynkiem.
Kluczową nowością ostatnich zmian jest rozszerzenie katalogu przesłanek podważających nienaganną reputację biznesową. O ile wcześniej chodziło głównie o przypadki karalności czy bankructwa, to teraz pod znakiem zapytania może znaleźć się każda firma lub jej właściciel powiązany z nadużyciami finansowymi, konfliktem interesów, naruszeniami ładu korporacyjnego czy stosowaniem nietransparentnych schematów.
Oznacza to, że w centrum uwagi jest nie tylko „czyste CV” poszczególnych menedżerów, lecz także pochodzenie kapitału, przestrzeganie norm etycznych w działalności i przejrzystość całej struktury własności. Dla wielu graczy rynkowych będzie to poważne wyzwanie: nawet jeśli formalnych naruszeń nie było, plamy na reputacji mogą stać się powodem odmowy rejestracji.
Drugą istotną zmianą jest doprecyzowanie informacji wpisywanych do rejestru firm windykacyjnych.
NBU będzie teraz wymagał bardziej szczegółowych danych o kadrze kierowniczej i beneficjentach rzeczywistych, strukturze własności, osobach powiązanych oraz źródłach pochodzenia kapitału. Chodzi o to, by wyeliminować z rynku firmy maskujące rzeczywistych właścicieli lub ukrywające osoby afiliowane, które mogą nieformalnie wpływać na politykę spółki. Taki krok ma uniemożliwić „szarą” obecność wątpliwych podmiotów, w tym osób wcześniej zamieszanych w naruszenia na innych segmentach rynku finansowego.
Nie mniej znaczące jest również zaktualizowanie formularzy dokumentów wymaganych do uzyskania statusu firmy windykacyjnej. Wnioskodawcy muszą teraz wypełniać ankiety z bardziej szczegółowym opisem modelu biznesowego i planów działania. Jeśli w trakcie weryfikacji pojawi się jakikolwiek sygnał o braku nienagannej reputacji, spółka będzie zobowiązana złożyć odrębną ankietę biznesową, wyjaśnić swoją pozycję i pokazać, jak zamierza działać zgodnie z prawem. Oznacza to, że formalny pakiet dokumentów przekształca się w narzędzie dodatkowej selekcji – ci, którzy mają „ciemne plamy”, nie będą już mogli przejść procedury „z rozpędu”.
Na szczególną uwagę zasługuje wymóg, by w ciągu sześciu miesięcy wszystkie już zarejestrowane firmy przeprowadziły wewnętrzną weryfikację właścicieli i kierowników oraz pisemnie zapewniły NBU o ich zgodności z nowymi kryteriami. Nie jest to prosta deklaracja: spółka bierze na siebie odpowiedzialność za pełnię i wiarygodność danych. Jeśli później okaże się, że informacje były sfałszowane lub niepełne, konsekwencje dla firmy mogą sięgnąć aż do wykreślenia z rejestru. Tym samym regulator przerzuca część kontroli na samych uczestników rynku, zmuszając ich do maksymalnej transparentności.
W efekcie zmiany te tworzą podwójną barierę: na wejściu na rynek nie wpuszczą firm o nietransparentnej strukturze czy wątpliwych beneficjentach, a dla tych, którzy już działają, ustanawia się nowy poziom odpowiedzialności i procedur kontrolnych. To wpisuje się w logikę ostatnich lat:
Narodowy Bank Ukrainy systemowo stara się wyciągać z cienia segmenty rynku finansowego tradycyjnie kojarzone z ryzykiem, skandalami i nadużyciami.
Regulacyjne nowości warto jednak rozpatrywać nie w oderwaniu od rzeczywistości, lecz w bezpośrednim związku z tym, jak dziś działa rynek. Bo równolegle z nowymi normami pojawiają się także nowe formy nacisku na dłużników, które pokazują, dlaczego bez takich zmian się nie obejdzie.
Ponadto w 2025 roku firmy windykacyjne znacząco udoskonaliły swoje narzędzia wpływu. Jednym z najważniejszych trendów stało się wykorzystanie sztucznej inteligencji w komunikacji. To już nie tylko automatyczne połączenia czy szablonowe SMS-y, lecz spersonalizowane wiadomości w komunikatorach, tworzone przez algorytmy analizujące zachowanie dłużnika i dobierające takie sformułowania, które mogą wywołać największą presję psychologiczną. Taka technologiczna „nadbudowa” sprawia, że przeciętnemu człowiekowi coraz trudniej odróżnić wiadomość automatyczną od prawdziwego kontaktu z żywą osobą.
Drugą powszechną metodą jest presja społeczna. Windykatorzy nie ograniczają się do bezpośredniego kontaktu z dłużnikiem, lecz aktywnie docierają do jego otoczenia: dzwonią do przyjaciół, rodziny, współpracowników, czasem nawet wysyłają wiadomości na firmowe czaty czy publikują informacje w mediach społecznościowych. Celem jest stworzenie atmosfery wstydu i przymusu, w której dłużnik czuje się izolowany i zmuszony działać. Takie praktyki wprost naruszają prawo, lecz to właśnie one najczęściej stają się przedmiotem skarg i sporów sądowych.
Stosowana jest również praktyka wysyłania pseudoprawnych pism. W 2025 roku nasiliły się przypadki, gdy windykatorzy imitują dokumenty organów sądowych, używając ich logotypów i stylu graficznego. Takie „pisma” często zawierają groźby rozprawy sądowej czy egzekucji komorniczej, choć w rzeczywistości nie mają żadnej mocy prawnej. Liczy się na to, że dłużnik się przestraszy i zacznie działać pochopnie, nie sprawdzając autentyczności dokumentu.
Kolejna stosowana praktyka to zmiana warunków umowy kredytowej bez wiedzy kredytobiorcy. Niektóre firmy finansowe jednostronnie podwyższają kary umowne albo zmieniają harmonogram spłat, komplikując sytuację i faktycznie wpędzając osobę w nowe koło zadłużenia.
Na tle takich praktyk nowe wymogi NBU wyglądają na logiczny krok. Mają one na celu nie tylko „oczyszczenie” rynku z jawnie nieuczciwych podmiotów, ale też stworzenie systemu, w którym każda firma musi dokumentalnie potwierdzać swoją przejrzystość i rzetelność, ryzykując całym biznesem w przypadku wykrycia manipulacji. A dla samych dłużników kluczowe pozostaje znajomość swoich praw: żądanie oficjalnych dokumentów, dokumentowanie wszelkich przypadków nacisku, przechowywanie wiadomości i w razie potrzeby zwracanie się do prawników oraz Narodowego Banku.
Wiktoria Czyrwa
Image by Gerd Altmann from Pixabay