27 sierpnia 2025. Gabinet Ministrów podjął decyzję o prywatyzacji Odeskiego Zakładu Przyportowego — jednego z największych państwowych aktywów przemysłowych kraju. Cena wywoławcza obiektu to 4,5 mld UAH.
Ogłoszone warunki sprzedaży są dość surowe dla potencjalnego nabywcy. Nowy właściciel musi zachować kluczowe rodzaje działalności zakładu przez co najmniej pięć lat i zainwestować nie mniej niż 500 mln UAH w tym okresie. Jest zobowiązany spłacić zaległości płacowe i wobec budżetu w ciągu jednego roku, a także uregulować zobowiązania wobec wierzycieli w terminie pięciu lat. Jednocześnie przewidziano wyjątek dla zadłużeń wobec rezydentów Rosji i Białorusi oraz osób objętych sankcjami. Wśród innych warunków znalazło się zapewnienie gwarancji socjalnych dla pracowników oraz ścisłe przestrzeganie norm ekologicznych. Kontrolę nad realizacją tych zobowiązań będzie sprawował Fundusz Mienia Państwowego, który co roku ma raportować Gabinetowi Ministrów.
Odeski Zakład Przyportowy to jedna z najgłośniejszych historii ukraińskiej prywatyzacji. Od ponad dwóch dekad władze próbują znaleźć nabywcę dla tego aktywa, jednak wszystkie wcześniejsze próby kończyły się fiaskiem. Eksperci wskazują na kilka przyczyn: wysoką cenę, strategiczne znaczenie zakładu oraz skandale korupcyjne towarzyszące jego działalności. OŻP nie raz był bohaterem dziennikarskich i śledczych dochodzeń dotyczących nieprzejrzystych kontraktów gazowych i schematów wywozu nawozów. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji doszły jeszcze kwestie bezpieczeństwa.
Tymczasem zakład ma strategiczne znaczenie dla gospodarki Ukrainy. Jego budowa rozpoczęła się w 1974 roku, a w latach 1978–1988 uruchomiono główne kompleksy produkcyjne i przeładunkowe. Zakład specjalizuje się w produkcji amoniaku, mocznika, ciekłego azotu, tlenu i dwutlenku węgla, a także w przeładunku produktów chemicznych. Do rozpoczęcia pełnoskalowej wojny przedsiębiorstwo odgrywało kluczową rolę w eksporcie: dzięki rurociągowi amoniakowemu „Togliatti – Odessa” zapewniało morski przeładunek amoniaku. Jednak od lutego 2022 roku działalność ta została wstrzymana z powodu zagrożenia atakami rakietowymi na magazyny.
Już we wrześniu 2021 roku zakład musiał zawiesić produkcję z powodu zbyt wysokich cen gazu, które uczyniły działalność nierentowną. Później sytuację pogorszyła wojna: główna produkcja pozostawała zatrzymana, a przedsiębiorstwo działało tylko w nieprofilowych kierunkach. Dostarczało tlen i azot na potrzeby krytyczne w kraju, a także pełniło funkcje portowego hubu. W lutym 2024 roku ówczesny szef Funduszu Mienia Państwowego, Witalij Kowal, mówił w wywiadzie, że OZP zaczął nawet zajmować się przeładunkiem zbóż, aby choć częściowo utrzymać obciążenie. Obecnie w halach zakładu funkcjonuje nowoczesny zautomatyzowany system sterowania procesami technologicznymi, który monitoruje sprzęt i minimalizuje ryzyko awarii oraz zagrożeń ekologicznych
Według premier Julii Swyrydenko, po prywatyzacji Odeski Zakład Przyportowy ma wznowić pełnoprawną pracę — ale tylko w przypadku pozyskania prywatnego właściciela, który zapewni niezbędne inwestycje. Jej zdaniem sprzedaż przedsiębiorstwa pozwoli nie tylko zasilić budżet, ale też stworzyć nowe miejsca pracy i zagwarantować ukraińskim rolnikom dostęp do krajowych nawozów.
Jasne jest, dlaczego sprzedaż OZP jest korzystna dla państwa. A czym ten skandaliczny aktyw może przyciągnąć potencjalnych inwestorów? Fundusz Mienia Państwowego Ukrainy w swojej prezentacji podkreślił kilka kluczowych atutów dla potencjalnych nabywców. Po pierwsze, chodzi o przejrzyste warunki sprzedaży 99,5667 proc. akcji poprzez otwartą aukcję elektroniczną ze startową ceną 4,49 mld UAH.
Kupujący otrzyma nie tylko zakład produkcyjny z dwiema liniami amoniaku i mocznika, ale także unikalny kompleks logistyczny w głębokowodnym porcie „Piwdennyj”. To największe w kraju moce przeładunkowe — do 4 mln ton amoniaku i 3,6 mln ton mocznika rocznie, z nowoczesnymi magazynami i własną infrastrukturą kolejową.
Ponadto FMPU podkreśla, że inwestor uzyska dostęp do strategicznego węzła chemicznego i portowego, który może działać zarówno jako producent nawozów, jak i hub logistyczny dla tranzytu oraz magazynowania produktów. Istnieje także popyt wewnętrzny — przed wojną zakład zapewniał do 15 proc. zapotrzebowania ukraińskich rolników na nawozy, a potencjalne wznowienie produkcji mogłoby obniżyć ceny dla rolników.
OZP jest pozycjonowany jako gotowa platforma dla dużych inwestycji, zdolna przynieść inwestorowi zarówno produkcyjne, jak i portowo-logistyczne dywidendy.
A zatem obecna prywatyzacja Odeskiego Zakładu Przyportowego to nie tylko próba pozyskania ponad 4,5 mld UAH dla budżetu, ale i szansa na przywrócenie do życia przedsiębiorstwa, które przez dekady było ważnym graczem w infrastrukturze chemicznej i rolnej Ukrainy. Rząd jest przekonany, że prywatyzacja stanie się impulsem do modernizacji i rozwoju. Najważniejsze pytanie brzmi: czy znajdzie się inwestor gotów podjąć wszystkie ryzyka i długoterminowe zobowiązania w obecnych warunkach? I czy kolejna próba sprzedaży OZP zakończy się sukcesem?
Wiktoria Czyrwa