Contra spem spero!

Być może nigdy wcześniej Ukraina nie witała swojego Dnia Niepodległości ( 24 sierpnia- red.) z taką trwogą jak w tym roku. Ciągłe rosyjskie ostrzały, zmęczenie społeczeństwa wojną, ofensywa okupantów i wewnętrzny kryzys polityczny, a do tego geopolityczne rozgrywki oraz presja, by faktycznie zgodzić się na kapitulację poprzez oddanie terytoriów – wszystko to tworzy atmosferę daleką od świętowania w przeddzień 34. rocznicy odzyskania państwowości. A jednak, jeśli spojrzeć na to w perspektywie historycznej, słowa hymnu „Jeszcze Ukraina nie zginęła, ani chwała, ani wolność” brzmią dziś nie tylko wyjątkowo aktualnie, ale też – mimo wszystko – dają podstawy do ostrożnego optymizmu.

Rzeczywiście, sytuacja na froncie, w tyłach czy też w dyplomacji jest niezwykle trudna. „Niepewność” – to chyba najczęściej powtarzane dziś słowo na ulicach ukraińskich miast. Mówienie o długofalowych strategiach staje się coraz mniej popularne. Kwestie przetrwania zaczynają przesłaniać myślenie o rozwoju i postępie. Dwunasty rok wojny ostatecznie wyczerpał społeczeństwo, stres pourazowy daje o sobie znać, przez co przyszłość kraju jawi się wyjątkowo mgliście. A jednak, jeśli spojrzeć na procesy w szerszej, globalnej skali, można dostrzec pewne pozytywne sygnały. Umiejętność ich rozpoznania, przy odsunięciu emocji i powierzchownego odbioru rzeczywistości, to właśnie ta propaństwowa perspektywa, której ostatnio tak bardzo brakuje w postmodernistycznym świecie – po obu stronach Atlantyku.

Sam fakt, że mimo niesprzyjających okoliczności historycznych Ukrainie udało się przez trzy dekady obronić i utrzymać niepodległość, jest już ogromnym osiągnięciem. Sto lat temu, gdy kraj przez blisko cztery lata toczył wojnę z rosyjskim agresorem i ostatecznie przegrał walkę o wyzwolenie, trudno to w ogóle porównywać z dzisiejszą sytuacją państwa. Wychowało się bowiem kilka pokoleń obywateli, którzy nie tylko świadomie postrzegają siebie jako Ukraińców i utożsamiają się z kulturą, tradycją oraz mentalnością własnego narodu, ale też gotowi są oddać życie, by bronić prawa narodu do samostanowienia.

Dwa Majdany XXI wieku udowodniły, że Ukraińcy są gotowi umierać za wartości europejskie, a o własne państwo walczyć z bezprecedensową determinacją przeciw potężnemu agresorowi. Wielka wojna stała się prawdziwie narodową i z niespotykaną dynamiką przyspieszyła zahamowane wcześniej procesy państwotwórcze. Zjednoczyła ludzi, którzy mówili w różnych językach, chodzili do odmiennych cerkwi, wyznawali sprzeczne światopoglądy i mieli różne ideały. Pojawiła się krytyczna masa pasjonatów, którzy w istocie tworzą dziś podmiotowość narodu na mapie świata. Ruch wolontariacki, formacje ochotnicze, odpowiedzialny biznes, klasa branż kreatywnych, zaangażowana młodzież, autokefaliczna cerkiew – wszystkie te inicjatywy społeczne w przełomowym momencie historii przyjęły postawę propaństwową.

Badacze wielokrotnie próbowali odpowiedzieć na pytanie, dlaczego sto lat temu Ukraina nie potrafiła się obronić, a dziś trzyma się godnie i skutecznie? Tłumaczenie przeszłości wyznacza kierunek przyszłości.

Pomimo całego sceptycyzmu wobec obecnej władzy, trzeba przyznać, że porażki jednak nauczyły elity nie siać fatalnie zamętu. Dzisiejsi przywódcy nie zdradzili kraju ani nie uciekli na emigrację. Kierownictwu różnych branż starczyło patriotyzmu i kompetencji, by utrzymać sterowność procesów. Stałe wsparcie Europy od początku było i pozostaje jednomyślnie po stronie Ukraińców. Pomoc międzynarodowa na wszystkich szczeblach jest niesamowitą i inspirująca. Broń, pieniądze i dyplomatyczne wsparcie partnerów zagranicznych uniemożliwiają wrogowi realizację krwiożerczych planów. Systemowe niszczenie ukraińskiej armii przez agentów Kremla nie doprowadziło do oczekiwanego załamania. Wojsko bardzo szybko się odrodziło, wzmocniło, i dziś Siły Zbrojne Ukrainy należą do najpotężniejszych armii kontynentu. Na uczelniach, w szkołach i ośrodkach szkoleniowych trwa przygotowanie nowych patriotów, którzy są gotowi zasilić szeregi tych, walczących obecnie na froncie. Państwowość wrosła w krew i ciało nawet tych, którzy długo się wahali, którym było obojętne, jakimi nazwami oznaczano ulice czy jakimi kodami kulturowymi i narracjami jakiego narodu się posługiwano.

Socjologia świadczy, że Niepodległość Państwa jest kluczowym i decydującym czynnikiem dla mieszkańców wszystkich regionów.

Zaledwie 0,3 proc. obywateli uważa, że Ukraina powinna zjednoczyć się z Rosją. Co więcej, pogląd ten podzielają głównie osoby starsze, tęskniące za radziecką młodością. Dla sprawiedliwości trzeba jednak dodać, że choć młode pokolenie jest nastawione patriotycznie, ale w większości przypadków stara się opuścić kraj. Tymczasem ci, którzy pozostają, stanowią wystarczającą mniejszość, by poruszać koło historii. Niedawne akcje pokojowego protestu przeciw likwidacji niezależności organów antykorupcyjnych, określane mianem „Kartonowego Majdanu”, pokazały potęgę nowego pokolenia walczącego o sprawiedliwość. To właśnie brak tej sprawiedliwości wyprowadził na ulice tysiące niepełnoletnich demonstrantów, dla których pojęcie „wolności” jest nierozerwalnie związane nie tylko z godnością, ale i z nowymi sposobami kształtowania państwa. W dobie mediów społecznościowych, sztucznej inteligencji i przewartościowania wartości, pojęcie to w pewnym sensie się redefiniuje, lecz istota ducha Niepodległości pozostaje niezmienna. Silna armia, odpowiedzialne elity, aktywna młodzież, dojrzałość w podejmowaniu decyzji tych, którzy doświadczyli wojennego bólu – wszystko to, w połączeniu z przekształceniem roli instytucji państwowych w nowoczesnej rzeczywistości, wszechstronnym wsparciem międzynarodowym i duchem niepokoju na granicy cywilizacji, daje podstawy do patrzenia na przyszłość Ukrainy z pragmatycznym realizmem. Widzieć projekcję Niepodległości bez infantylnych złudzeń i różowych okularów, ale też nie popadać w rozpacz, sypiąc sobie popiół na głowę.

Historia to kapryśna dama o wyjątkowo oryginalnym poczuciu humoru. Obecna drama państwowości – utrata terytoriów, cierpliwości, nadziei – może w końcu stać się nie tylko tragedią, ale też szansą dla Ukrainy, by stać się pełnoprawnym członkiem europejskiej wspólnoty. Jeśli w wieku 33 lat wciąż nie zostaliście ukrzyżowani, nadchodzi czas ostatecznego dojrzewania, okres zdobywania mądrości  i rodzenia się życiowych strategii pełnych sensu. Czas trzymać cios, żyć w prawdzie i odradzać się na nowo – jak mawiała Lesia Ukrainka: „Contra spem spero!”.

Zasłużony Dziennikarz Ukrainy, Wołodymyr Czystylin, Charków

Na zdjęciu: Autor podczas protestu przeciwko ustawie 12414, podporządkowującej NABU i SAP Prokuraturze Generalnej

Facebook
Twitter
LinkedIn