13 sierpnia 2025. W Radzie Najwyższej rozpatrywane są projekty ustaw pod wspólną nazwą „Defense city”, mające wzmocnić zdolności obronne Ukrainy. Jednak do dokumentu niespodziewanie trafiły poprawki dotyczące regulacji rynku farmaceutycznego, które mogą doprowadzić do przerw w dostawach leków, wzrostu cen, ograniczenia konkurencji oraz wycofania się z rynku ukraińskiego międzynarodowych producentów. Organizacje biznesowe i pacjentów biją na alarm.
Wśród nowości, które budzą największe obawy Europejskiego Stowarzyszenia Biznesu, jest wprowadzenie obowiązkowej państwowej kontroli laboratoryjnej wszystkich partii leków sprowadzanych do Ukrainy, niezależnie od kraju pochodzenia.
Oznacza to konieczność badania nawet tych preparatów, które przeszły już kontrolę w państwach UE znanych z wysokich standardów jakości. Zdaniem ekspertów taki wymóg spowoduje dodatkowe obciążenie ukraińskich laboratoriów, doprowadzi do opóźnień i zakłóceń w dostawach, a także podważy zaufanie do europejskich systemów regulacyjnych, z którymi Ukraina dąży do integracji. To z kolei będzie krokiem wstecz i stworzy niebezpieczny precedens braku zaufania do europejskich systemów regulacyjnych, na których wzoruje się Ukraina. Należy przy tym pamiętać, że państwo nie dysponuje wystarczającymi zasobami, aby przeprowadzać tak dużą liczbę analiz.
Kolejnym problematycznym punktem jest propozycja, by dostawcy mogli automatycznie zastępować leki bez przeprowadzania nowej procedury konkurencyjnej i bez zgody zamawiającego publicznego. To bezpośrednio narusza przepisy ustawy o zamówieniach publicznych, otwiera przestrzeń do nadużyć, ogranicza konkurencję i podważa zaufanie do samego systemu zamówień.
Dodatkowe zagrożenie stanowi inicjatywa pozwalająca na zastępowanie leków określonych w obowiązujących umowach tzw. „równoważnymi” — nawet jeśli nie są one zarejestrowane w Ukrainie lub zostały sprowadzone w ramach importu równoległego. Pojęcie „równoważności” sprowadza się przy tym jedynie do zgodności nazwy, dawki i postaci leku, bez uwzględnienia innych kluczowych parametrów. W efekcie za „równoważne” mogą zostać uznane leki z istotnymi różnicami, co jest szczególnie niebezpieczne dla pacjentów w przypadku leków o wąskim zakresie terapeutycznym, gdzie najmniejsze zmiany mogą wpływać na skuteczność i bezpieczeństwo leczenia.
Organizacje pacjentów zwracają także uwagę na dodatkowe aspekty, które ich zdaniem potęgują ryzyko wynikające z proponowanych poprawek.
Jako przykład podają problematycznego dostawcę „Deutsch Farm”, który systematycznie nie realizuje państwowych kontraktów i według ich danych co miesiąc nie dostarcza 12 pozycji leków. W sytuacji, gdy takie firmy już teraz nie wywiązują się ze zobowiązań, propozycja, by mogły samodzielnie zastępować leki przewidziane w umowach innymi, które uznają za „równoważne”, jest szczególnie niebezpieczna. Co więcej, taka zamiana miałaby się odbywać bez zgody państwowego przedsiębiorstwa „Zakupy Medyczne Ukrainy” oraz z obowiązkiem tego przedsiębiorstwa do wprowadzenia zmian w kontrakcie, co jest sprzeczne z obowiązującym prawem.
Organizacje pacjentów powołują się na artykuł 651 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że istotne warunki umowy mogą być zmieniane jedynie za obopólną zgodą stron, a także na przepisy ustawy „O zamówieniach publicznych”, które zakazują zmiany istotnych warunków po podpisaniu umowy.
Ponadto taka praktyka doprowadzi do rozbieżności między ofertą złożoną w systemie Prozorro a faktycznym towarem dostarczanym, co podważy przejrzystość i stworzy przestrzeń do nadużyć.
Dodatkowe obawy budzi inna poprawka, przewidująca wprowadzenie obowiązkowej kontroli laboratoryjnej dla leków sprowadzanych w ramach mechanizmu importu równoległego. Zdaniem organizacji pacjenckich realizacja tego zapisu faktycznie zablokuje dostawy tańszych i wysokiej jakości leków z krajów UE, ponieważ importerzy równolegli nie mają i nie mogą mieć dokumentów wymaganych do takiej kontroli. W efekcie pacjenci w Ukrainie mogą stracić dostęp do ważnych leków, a sytuacja z realizacją państwowych programów zaopatrzenia może się jeszcze bardziej pogorszyć.
Przeciwnicy kontrowersyjnych poprawek zwracają także uwagę na ich autora — deputowanego Walerija Dubila. Zdaniem ekspertów mamy tu do czynienia z możliwym konfliktem interesów: właścicielką firmy „Deutsch Farm” jest żona szefa czernihowskiej obwodowej organizacji partii Batkiwszczyna, a sam Dubil jest członkiem tej frakcji w parlamencie i również mieszka w Czernihowie.
Obecnie wiadomo, że kontrowersyjne poprawki nie przeszły przez komisję parlamentarną ds. finansów, polityki podatkowej i celnej. Poinformował o tym wiceprzewodniczący komisji Jarosław Żelezniak. Jednak organizacje pacjentów uważają to za tymczasowe, częściowe zwycięstwo. Ostrzegają, że próby przeforsowania „lekarskich” poprawek do „Defense city” mogą zostać powtórzone już podczas głosowania na sali plenarnej, co ponownie może zagrozić dostępowi do leków.