20 maja 2025. W Ukrainie trwają dyskusje na temat wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich w Polsce. Wybory u sąsiada to ważna sprawa. Ukraińscy komentatorzy wskazują na wysoki poziom popularności prawicy oraz pewne nasilenie retoryki antyukraińskiej.
Ekspert ds. stosunków międzynarodowych Stanisław Żelichowski zwrócił uwagę, że dwuletni cykl wyborczy w Polsce dobiega końca, ale na oddech z ulgą jest jeszcze za wcześnie, ponieważ wiele zależy od wyniku wyborów prezydenckich.
„Jeśli wygra kandydat obozu rządzącego, może to ustabilizować sytuację w Polsce i zapewnić przewidywalność kursu politycznego. W przypadku zwycięstwa kandydata opozycji, czyli reprezentanta Prawa i Sprawiedliwości, cykl wyborczy może uzyskać nowy impuls, jako że spodziewane jest zaostrzenie walki politycznej. W takim scenariuszu możliwe są przedterminowe wybory parlamentarne lub zmiany w koalicji rządzącej”- uważa ekspert. Podkreślił również, że mimo ogólnej stabilności koalicji popierającej Trzaskowskiego, istnieje ryzyko wewnętrznych konfliktów między partiami partnerskimi.
Uczestnicy dyskusji nie pominęli tematu rosyjskich wpływów na wybory prezydenckie w Polsce. Ich zdaniem, Polska pozostaje kluczowym celem rosyjskiej propagandy, zwłaszcza ze względu na strategiczną rolę Polski jako terytorium tranzytowego dla wsparcia militarnego i humanitarnego Ukrainy.
Dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda przypomniał o próbach rosyjskich służb wpływania na wyborców poprzez fałszywe konta i propagandę. Jego zdaniem te wybory stały się rodzajem testu na odporność społeczeństwa polskiego wobec wpływów zewnętrznych i ataków hybrydowych.
Stanisław Żelichowski podkreślił, że Rosja śledzi uważnie wydarzenia w regionie — nie tylko w Polsce, ale również w Rumunii, Mołdawii, Słowacji i na Węgrzech.
„Cały ten region to przyczółek świata zachodniego. Jeśli uda się go podzielić, Rosja osiągnie swój cel i otworzy sobie drogę do Europy. Dobrze wiemy, czym to się kończy. Nikt nie chce powrotu rosyjskich czy sowieckich butów na kontynencie europejskim, nikt nie pragnie dekad dyktatury, przeszliśmy już przez to”- powiedział ekspert.
W dyskusji wziął udział polski dziennikarz Paweł Bobołowicz, szef projektu „Czarne Niebo”, który od wielu lat mieszka w Ukrainie. Zauważył, że po raz pierwszy od lat 90. nie był w stanie oddać głosu. W czasie wojny Polacy przebywający w Ukrainie zostali pozbawieni możliwości głosowania w wyborach Prezydenta RP.
Analizując kampanię, Bobołowicz zwrócił uwagę na wzrost nastrojów negatywnych wobec imigrantów, w tym uchodźców z Ukrainy.
Eksperci zgodzili się, że największym zaskoczeniem wyborów było wysokie poparcie dla kandydatów prawicy, którzy głosili kontrowersyjne idee. Wywodzący się z Konfederacji politycy razem uzyskali ponad 20 proc. głosów.
„To wyzwanie dla Polski i sygnał dla Ukrainy. Ci politycy sprzeciwiają się integracji Ukrainy z UE i NATO, przeciwdziałają wsparciu finansowemu uchodźców i zdarza się, że prowadzą narrację korzystną dla Rosji”- stwierdził Bobołowicz.
Podczas dyskusji ukraińscy eksperci poruszyli temat, który nie stał się przedmiotem sporów w I turze wyborów prezydenckich w Polsce. Jak zauważyła wicedyrektor ukraińskiego radia Switłana Mialyk, dzięki porozumieniom między rządami Ukrainy i Polski oraz ministerstwami kultury obu państw rozpoczęto prace poszukiwawcze i ekshumacje w Pużnikach.
„Właśnie dlatego temat ten stopniowo zniknął z dyskursu przedwyborczego — kandydaci nie byli w stanie podjąć go w swojej retoryce. Konfliktowy temat zaczął być rozwiązywany, a moim zdaniem decyzja Ukrainy o wyjściu naprzeciw Polsce i rozpoczęciu poszukiwań była absolutnie słuszna”- podkreśliła dziennikarka.
Temat bezpieczeństwa, zdaniem niektórych ekspertów, był przez kandydatów niewystarczająco jasno artykułowany. Analityk Centrum Studiów Politycznych „Doktryna” Anatolij Kurnosow zaznaczył, że w trakcie kampanii kandydaci unikali rozmów na temat kluczowych kwestii bezpieczeństwa w Polsce i regionie. Według niego hasła wyborcze koncentrowały się głównie na kwestiach społecznych i gospodarczych. Kurnosow uznał to za błąd strategiczny, ponieważ społeczeństwo oczekiwało jasnych odpowiedzi dotyczących polityki obronnej, zwłaszcza w kontekście ćwiczeń wojskowych „Zachód 2025” przy granicach Polski i Białorusi.
Na zakończenie eksperci zgodzili się, że Polska pozostaje, jeśli nie adwokatem Ukrainy, to kluczowym sojusznikiem. Obawiają się, że wewnętrzne spory polityczne mogą przynieść dodatkowe ryzyka dla dwustronnych relacji.
Wiktoria Czyrwa
Image by Clker-Free-Vector-Images from Pixabay