Mleczarstwo potrzebuje wsparcia

5 grudnia 2023. W Kijowie odbyła się XV Ogólnoukraińska Konferencja „Biznes mleczarski 2023”. Wnioski są optymistyczne: ukraiński przemysł mleczarski pokazał, że jest w stanie sprostać nadzwyczajnym wyzwaniom i zagrożeniom oraz zapewnić produkcję nawet w czasach wojny.

Po pierwszych dniach wojennego szoku firmy mleczarskie szybko przywróciły swoje łańcuchy dostaw surowców, zatrzymały pracowników i rozpoczęły sprzedaż. Zakłady, które przez pewien czas znajdowały się na okupowanym terytorium, teraz wznawiają działalność.

Analitycy zgadzają się, że przemysł mleczarski jest najbardziej obiecującym spośród wszystkich sektorów rolnictwa. Według Arsena Didura, dyrektora wykonawczego Związku Przedsiębiorstw Mleczarskich Ukrainy „jest to kura znosząca złote jaja”. Uzasadnia on swoje stanowisko, mówiąc, że dotąd Ukraina w produkcji rolnej koncentrowała się na produkcji roślinnej. I robi to do dziś, ponieważ zawsze była to podstawa wizerunku kraju jako „żywiciela rodziny”. Powinniśmy jednak zaakceptować niezaprzeczalny fakt, że eksport pszenicy i kukurydzy robi zbyt mało dla rozwoju i budżetu kraju, zwłaszcza w czasie wojny.   Potrzebne są nowe, niemal rewolucyjne kroki w celu przekierowania gospodarki na produkcję zwierzęcą oraz produkcję i eksport produktów o wartości dodanej. Przemysł mleczarski może być jednym z liderów.

W tym roku firmom udało się zwiększyć produkcję mleka. Według wstępnych prognoz, mogą one wyprodukować prawie tyle samo mleka, co przed wojną w 2021 roku, 2,8 mln ton, czyli o 8 proc. więcej niż w 2022 roku. Eksperci twierdzą, że jest to rekordowy poziom w ciągu ostatnich 20 lat.

Wzrost produkcji był spowodowany wyłącznie wzrostem wydajności krów, ponieważ ich liczba w tym roku pozostaje niezmieniona (po 9 proc. spadku w 2022 r.) i wynosi około 388 000.

W przyszłości przedsiębiorstwa rolne będą musiały przyspieszyć proces zwiększania produkcji mleka, aby zrekompensować szybki spadek wydajności mlecznej gospodarstw domowych. Tylko w tej grupie  produkcja mleka spadła o 35 proc. do 4,5 mln ton w ciągu ostatnich 5 lat i będzie nadal spadać.

Analitycy nie wykluczają możliwości 10 proc. rocznego spadku produkcji mleka przez gospodarstwa domowe przez długi czas. Liczba krów zmniejsza się z każdym miesiącem wojny. Taras Wysocki, pierwszy wiceminister rolnictwa Ukrainy, apeluje, aby nie wyciągać z tego pochopnych wniosków, ponieważ jest to trend, który jest co najmniej powszechny w całej Unii Europejskiej.

Według przybliżonych szacunków, aby osiągnąć dodatni bilans mleczny w ciągu dziesięciu lat, przemysłowe stado mleczne musi zostać podwojone. Dokonanie takiego przełomu w branży jest niezwykle trudne, ale według uczestników konferencji możliwe.

Pomimo znacznego spadku w pierwszym roku pełnoskalowej inwazji, w 2023 roku wielkość przetwórstwa mleka wzrośnie o 7 proc. do 2,9 mln ton. Zapotrzebowanie na surowce dla zakładów może się podwoić w ciągu 5-6 lat.

Należy również wziąć pod uwagę, że przed wojną bilans handlu zagranicznego nie był na korzyść Ukrainy. Eksport spadał, podczas gdy zakupy zagraniczne rosły. Te negatywne zmiany byłyby kontynuowane, gdyby nie wojna, jak by smutnie by to nie brzmiało. Pomimo problemów spowodowanych wojną, w ubiegłym roku ukraińskim producentom mleka udało się zarobić sporo pieniędzy na eksporcie. Opowiedział o tym na Ogólnoukraińskiej Konferencji Vadym Chaharovskyi, przewodniczący Rady Dyrektorów Związku Przedsiębiorstw Mleczarskich Ukrainy.

Zauważył, że obecnie 40 proc. mleka jest przetwarzane – 2,96 mln ton. Eksport czystego surowca wynosi 400 tys. ton. Cena mleka z przedsiębiorstw rolnych w 2023 r. osiągnęła poziom cen UE.

Mleka wystarczyłoby zarówno na potrzeby krajowe, jak i na eksport, powiedział Chaharovsky, gdyby nie fakt, że w tym roku utrzymała się tendencja do zmniejszania liczby krów. To właśnie z powodu niedoboru surowców, nawet przy wysokich cenach, ukraiński eksport spadnie w nadchodzących latach.  Polska była w takiej samej sytuacji 10 lat temu, ale „przeszli przez tę drogę i zdołali zmienić swoją pozycję, więc my zrobimy to samo” – mówi Mykhailo Pankiv, dyrektor ds. rozwoju biznesu międzynarodowego w Molokiya.

Pankiv wymienia jeszcze jeden problem: europejscy partnerzy kupują ukraińskie produkty mleczne po cenie, która jest o prawie 20 proc. niższa od ceny rynkowej.

 „To prawdziwa historia, jesteśmy dyskontowani w porównaniu do irlandzkich lub innych producentów ze względu na naszą reputację. Ich argumenty są następujące: w dokumentach wszystko jest w porządku, ale w rzeczywistości można spodziewać się wszystkiego. To są prawdziwe przypadki – nakrętki w kazeinie, olej roślinny w maśle” – podkreśla szef Molokiya.

Konieczna jest walka z podrabianiem produktów w czasach wojny. Oprócz oszukiwania konsumentów, podrabianie oznacza również niepłacenie podatków do budżetów, które szczególnie potrzebują uzupełnienia. Uczestnicy konferencji jednogłośnie zgodzili się, że pilne jest przyjęcie ustawy, która kryminalizowałaby oszustwa żywnościowe.

Wiktoria Czyrwa
Photo by Jan Huber on Unsplash

Facebook
Twitter
LinkedIn