Z zeszłorocznego badania „Indeks atrakcyjności inwestycyjnej Ukrainy” Europejskiego Stowarzyszenia Biznesu wynika, że inwestorów odstraszają słabe sądownictwo, wysoki poziom korupcji, szara strefa. Jak Pan ocenia klimat inwestycyjny Ukrainy?

Klimat inwestycyjny ciągle nie jest najlepszy. Rzeczywiście są problemy, mimo tego, że zrobiono bardzo wiele w sensie instytucjonalnym – działa Narodowe Biuro Antykorupcyjne i Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji, wprowadzono oświadczenia majątkowe, powstał sąd antykorupcyjny, specjalna prokuratura. Natomiast te instytucje nie zostały wpisane do Konstytucji zaraz po Rewolucji Godności. Być może był to błąd, ponieważ teraz Sąd Konstytucyjny znacznie ograniczył uprawnienia tych instytucji, mówi się, że również z tego powodu, że sędziowie znaleźli się pod dość intensywną kontrolą antykorupcyjnych agencji. Instytucje są, ale póki co one nie w pełni efektywnie działają.

Ważne jest to, że na wielu stanowiskach, szczególnie w tak wrażliwych agencjach, przyjmowano ludzi na podstawie otwartych konkursów, nie są to nominaci polityczni. Tak samo sprawdzani są kandydaci do rad nadzorczych i zarządów przedsiębiorstw państwowych: zarówno pod względem posiadanych kompetencji, jak i zamieszania w korupcyjne sprawy. Nie powiem, że system działa perfekcyjnie, ale jednak takie rozwiązanie zostało wprowadzone.

W porównaniu z okresem przed Rewolucją Godności zapewne nie ma już korupcji na najwyższych szczeblach władzy, wręcz sięgającej ministrów i wysoko postawionych urzędników, jaka była wtedy. Natomiast wytępić tę patologię na niższych szczeblach jest już dosyć trudno, ale też gdzieniegdzie jest postęp. Na przykład, opracowano transparentny system przetargów rządowych ProZorro, który rzeczywiście działa: są jawne kryteria, zwycięzcy, warunki.  Ten system uzyskał wysoką ocenę zarówno wśród przedsiębiorców, jak i w instytucjach europejskich.

Jest wiele nowych rozwiązań, m.in. oświadczenia majątkowe, otwarte przetargi, prywatyzacja, która się rozpoczyna, zniesiono wieloletnie moratorium na handel ziemią rolną. Ciągle jest autentyczny wysiłek nad tym, żeby klimat poprawić, aczkolwiek jeszcze pozostaje wiele do życzenia.

Przedstawiciele biznesu narzekają na nadmierne uprawnienia służb mundurowych w zakresie blokowania pracy przedsiębiorców. Czy są podejmowane jakieś kroki, by zmienić tę sytuację?

My też o tym słyszymy. Może w sposób nieformalny, ale przedstawiciele biznesu mówią, że za wieloma sprawami – czy rejderskimi, czy korupcyjnymi – kryją się współpracownicy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Od dawna Rada Rzecznika oraz organizacje biznesowe postulowały, aby SBU zajmowała się bezpieczeństwem kraju, a nie sprawami gospodarczymi. I w końcu przyjęto ustawę, która ogranicza kompetencje SBU w sprawach gospodarczych. Również zostanie zlikwidowana milicja podatkowa. Natomiast powstanie nowa wyspecjalizowana jednostka – Biuro Bezpieczeństwa Gospodarczego, które będzie się zajmowało sprawami gospodarczymi, ale na podstawie przesłanek analitycznych, a nie jakiegoś widzimisię. Wejście z kontrolą musi być uzasadnione.

Od lat jednym z najbardziej bolesnych dla ukraińskiego biznesu jest zjawisko rejderstwa – bezprawne przejęcie firmy poprzez podrobienie dokumentów czy przekup notariuszy lub sędziów, którzy wpisują do rejestru własności nowych właścicieli. W 2019 r. weszły w życie dwie ustawy antyrejderskie. Czy wprowadzone rozwiązania sprawdzają się?

Przy Ministerstwie Sprawiedliwości działa Kolegium rozpatrujące skargi w zakresie rejestrów państwowych, które ma prawo unieważnić decyzję o nielegalnym wpisie do rejestru. Być może, jest to nietypowe rozwiązanie, bo zwykle tylko sąd może takie rzeczy unieważniać, ale w ukraińskich realiach to okazało się być bardzo praktyczne.  Jeżeli właściciel przedstawi dowody, to Kolegium uwzględnia jego protest przeciwko sfałszowanym rejestrom i przywraca własność. Oprócz tego w Radzie Najwyższej powołano Tymczasową Specjalną Komisję ds. Obrony Praw Inwestorów, która rozpatruje najcięższe przypadki. Ważnym rozwiązaniem, które ma być wprowadzone, będzie natychmiastowe informowanie poprzez SMS czy e-mail właścicieli firm o wszelkich zmianach w ich rejestrach, co pozwala reagować od razu. Jest problem, ale jest też wiele nowych instrumentów obrony przed rejderstwem.

Czy zagraniczni inwestorzy również powinni się obawiać ataków rejderskich?

Wydaje się, że częściej atakowani są rodzimi przedsiębiorcy, że inwestorzy zagraniczni są pod tym względem bezpieczniejsi. Opracowaliśmy wytyczne dla przedsiębiorców, jak zmniejszyć ryzyko ataku rejderskiego oraz co robić, jeśli próba przejęcia biznesu już miała miejsce. Broszura jest dostępna na stronie Rzecznika: raidership.pdf (boi.org.ua)

Rada Rzecznika ds. Biznesu zwraca uwagę, że w ostatnich latach rośnie liczba skarg na niewykonania orzeczeń sądowych. Z czym to jest związane?

Wśród urzędników częsta jest postawa: jeśli ja nie zgadzam się z wyrokiem, to nie będę go wykonywać. W takich przypadkach Rada Rzecznika przypomina, jakie prawo obowiązuje w Ukrainie. Jesteśmy dość skuteczni w wyegzekwowaniu wyroków korzystnych dla biznesu. Nie możemy rozpatrywać spraw, które są przedmiotem rozprawy sądu, czy zmieniać wyroków sądowych, ale możemy pomóc przedsiębiorcy w wyegzekwowaniu orzeczeń sądowych od organów państwowych albo w ściganiu organów, które uchylają się od wykonania swoich obowiązków.

Są też sytuacje, kiedy organy państwowe są bezsilne. Mieliśmy sprawę, kiedy już był wyrok sądu korzystny dla zagranicznego przedsiębiorcy, który miał spór z miejscową firmą. Ale władze ukraińskie nie były w stanie wyegzekwować należnych pieniędzy, gdyż firma, która przegrała, zmieniła właścicieli i rejestracje: nadal funkcjonuje, ale pod innymi rejestracyjnymi numerami.

W lutym br. weszła w życie ustawa o rządowym wsparciu dla projektów inwestycyjnych, a w marcu Rada Najwyższa uchwaliła przewidziane w ustawie ulgi podatkowe i celne dla inwestorów zagranicznych. Czy tego rodzaju ustępstwa mogą zrekompensować klimat inwestycyjny?

Po pierwsze, są daleko idące przywileje i pomoc dla przedsiębiorców, którzy chcą inwestować w Ukrainie, a po drugie – jest olbrzymi program prywatyzacji. Był on wstrzymany z powodu pandemii, żeby nie wyprzedawać przedsiębiorstw państwowych za niższe ceny, ale właśnie podjęto decyzję o jego odmrożeniu. W moim przekonaniu jest to dobrze przygotowany program, który otwiera przed potencjalnymi inwestorami wiele możliwości. Ostatnio obserwowaliśmy prywatyzację kijowskiego hotelu „Dnipro” na Placu Europejskim, która przechodziła absolutnie transparentnie, było podawane jak się zmieniały ceny w poszczególnych godzinach, i w końcu obiekt został sprzedany za wielokrotnie wyższą cenę, niż był wyceniony.

Jest nowe otwarcie kraju, natomiast czy to wystarczy, żeby zachęcić inwestorów, by masowo napływali pomimo ciągnących się spraw korupcyjnych, rejderstwa, słabości systemu sądowniczego? Jest to zachęta dla odważnych.

Ukraina na pewno ma wiele możliwości, jest umowa stowarzyszeniowa z UE, która praktycznie otwiera rynek europejski, w ostatnim czasie wielkim partnerem handlowym Ukrainy stały się Chiny – kraj kolosalnych możliwości produkcyjnych i eksportowych, sama Ukraina też jest dosyć dużym rynkiem. Jest tu bardzo dużo potrzeb infrastrukturalnych, w które trzeba inwestować, dynamicznie rozwija się branża IT: istnieją całkiem duże firmy informatyczne, które obsługują i są partnerami największych firm na świecie. Więc szans jest bardzo dużo, ale trzeba mieć dobrych prawników i wiarygodnych partnerów ukraińskich.

Rada Rzecznika ds. Biznesu działa w Ukrainie od 6 lat, ale nadal nie ma ustawy regulującej działalność instytucji. Dlaczego jest ona tak ważna?

My działamy na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów od 2015 roku, ale już wtedy przyjęto, że jest to rozwiązanie tymczasowe, że będzie ustawa. Po pierwsze, ustawa ureguluje współpracę z organami państwowymi, w szczególności z tymi, które nie podlegają Radzie Ministrów: prokuratura, Służba Bezpieczeństwa podlegają Prezydentowi, organy samorządu lokalnego są niezależne. Żeby objąć wszystkie instytucję,  które wpływają na biznes, nam potrzebna jest regulacja na poziomie ustawowym, a nie rozporządzenia Rady Ministrów. Po drugie, jest to kwestia dostępu do informacji. Każdy rzecznik, czy to ds. biznesu, czy praw człowieka, czy zdrowia, musi mieć zapewnioną pełną współpracę organów państwowych w wyjaśnianiu spraw, których dotyczą skargi. Są to wytyczne Rady Europy dot. działalności ombudsmana. Teraz posługujemy się Ustawą o dostępie do danych publicznych, ale czasami ona jest niewystarczająca.

Dlatego tak bardzo czekamy na tę ustawę. W tej chwili znajduje się ona w parlamencie. Sprawa się przeciąga, ponieważ działamy jako organizacja pozarządowa i jesteśmy finansowani z międzynarodowego programu pomocowego dla Ukrainy. To wywołało u części prawników zastrzeżenia, czy to, że Radę finansuje zagranica nie spowoduje, że będziemy lobbować zagraniczne interesy. Musieliśmy wyjaśniać, że donorzy nie mają żadnego wpływu na nasze decyzje, oni uznali naszą niezależność i finansują nas właśnie dlatego, że jesteśmy niezależni. Były też wątpliwości, czy my jako organizacja pozarządowa możemy bezpośrednio składać wnioski do sądu o ukaranie urzędników, którzy nie współpracują z nami. Na wszelki wypadek zostało to wykreślone z tej ustawy.

Takie rzeczy jeszcze trzeba było dopracować w ustawie i mam nadzieje, że teraz ten proces nabierze tempa. Dopiero co było posiedzenie komitetu ds. polityki ekonomicznej, który prawie jednogłośnie poparł projekt. Musimy jeszcze zdobyć poparcie innych komitetów i plenarnej sali, żeby ustawa przeszła.

Życzymy zatem ukraińskim przedsiębiorcom i zagranicznych inwestorom w Ukrainie, by ustawa o ombudsmanie biznesu została przez Radę Najwyższą uchwalona jak najprędzej.

Rozmawiała: Tetiana Gomon