Rozmowa z Kazimierzem Karolczakiem, Przewodniczącym Zarządu Górnośląsko- Zagłębiowskiej Metropolii

– Uczestnicy debaty podczas 12. Baltic Business Forum, w tym zwłaszcza Prezydent Sopotu Jacek Karnowski, zaznaczyli, że Górnemu Śląskowi i Zagłębiu zazdroszczą Metropolii. Czego samorządowcy z Trójmiasta mogą zazdrościć władzom i mieszkańcom Metropolii?

– Myślę, że warto zacząć od tego, że to zazdrość w pozytywnym wymiarze. Z samorządowcami z Pomorza współpracujemy od lat, wymieniamy się wiedzą i doświadczeniami. Uczymy się od siebie, bo Pomorze ma lepiej rozwiniętą kolej, a to dla nas teraz jest największym priorytetem. Nam natomiast dość szybko i sprawnie udało się przeprowadzić proces związany z integracją różnych organizatorów komunikacji miejskiej i wprowadzić m.in. wspólne bilety, co jest dopiero przed Metropolią Gdańsk- Gdynia – Sopot. Nasze regiony są również bardzo podobne, jeśli spojrzymy na strukturę naszych obszarów metropolitalnych – trzonem jest konurbacja, czyli zespół kilku większych miast, wokół których rozwijają się mniejsze ośrodki. Oczywiście mocno trzymamy kciuki, żeby starania Pomorza doprowadziły do sformalizowania ich współpracy w ramach ustawy. Od samego początku podkreślałem, że nasza ustawa metropolitalna dała nam zupełnie nowe narzędzia, pozwalające podnosić jakość i komfort życia naszych mieszkańców. Pozwala nam też znacznie lepiej wykorzystywać potencjał gmin członkowskich, pobudzać kreatywność mieszkańców oraz inspirować zmiany, umożliwiające przyspieszenie procesów gospodarczych i społecznych. Funkcjonowanie metropolii, na co często zwracają uwagę samorządowcy z Pomorza, to również dodatkowe finansowanie, dzięki któremu możemy skoordynować wspólne działania w zakresie inwestycji o charakterze ponadlokalnym. Takim najświeższym przykładem i naszym ostatnim sukcesem może być zakwalifikowanie wszystkich naszych wniosków do drugiego etapu naboru do rządowego programu Kolej Plus. Mogliśmy sprawnie przeprowadzić ten proces, bo mamy już gotową koncepcję Kolei Metropolitalnej, co pozwoliło nam wybrać odcinki wpisujące się w kryteria tego programu. Miasta i gminy nie poniosą też dodatkowych kosztów związanych z przygotowaniem dość drogiej dokumentacji, którą należy złożyć do drugiego etapu, bo opracowania te powstają już w ramach zleconego przez nas studium wykonalności. Co więcej – po otrzymaniu tych dotacji, sfinansujemy z naszego budżetu 15-procentowy wkład własny, który w innej sytuacji musiałby być pokryty przez miasta składające wniosek. Tak właśnie działa Metropolia w praktyce (uśmiech).

– Metropolia jest nie tylko sposobem lepszej organizacji życia i usług dla mieszkańców, tworzących ją samorządów lokalnych. Metropolia wspiera też rozwój gospodarczy oraz innowacyjność. Czy Metropolia jest już „polską doliną dronową” ?

– Jesteśmy na bardzo dobrej drodze, aby nią się stać. Dzięki Centralnoeuropejskiemu Demonstratorowi Dronów, który tworzymy z najważniejszymi instytucjami lotniczymi w Polsce – Urzędem Lotnictwa Cywilnego i Polską Agencją Żeglugi Powietrznej pod egidą Ministerstwa Infrastruktury – rozmawiamy z innymi europejskimi i światowymi metropoliami jak równy z równym, a nawet występujemy jako wzór do naśladowania. Polska jest jednym z europejskich liderów rozwoju branży bezzałogowych statków powietrznych. Wspieranie rozwoju dronów jest dla naszego regionu ogromną szansą rozwojową. Cały świat pracuje nad tymi rozwiązaniami, a dzięki nawiązanej przez nas współpracy – również my stajemy do tego wyścigu i mamy szansę stać się liderem w tych obszarach. A jak wiadomo – lider zyskuje najwięcej. Ten potencjał już został w nas dostrzeżony. Warto również dodać, że partnerem, z którym współpracujemy w ramach CEDD jest również Port Gdynia.

Do czego potrzebny jest samorządom uregulowany, przez co w miarę powszechny dostęp do tzw. trzeciej warstwy miasta?

Uregulowanie ruchu dronów w przestrzeni powietrznej nad naszymi miastami da zupełnie nowe możliwości, usprawniające choćby transport różnego rodzaju przesyłek, co przyczyni się do zmniejszenia ruchu kołowego na zatłoczonych dziś arteriach. Choć dron kojarzy nam się głównie jako urządzenie do robienia zdjęć, to jego zastosowanie w administracji publicznej czy do świadczenia komercyjnych usług są znacznie większe. Drony mogą świadczyć różne usługi w przestrzeni powietrznej nad miastami – od patrolowania autostrad i infrastruktury krytycznej, przez wsparcie w akcjach ratunkowych czy kontrolę jakości powietrza. Wizja podniebnych taksówek też już nie jest tylko scenariuszem filmów science fiction.

Metropolia GZM obejmuje swym obszarem kopalnie węgla kamiennego. Ich perspektywa – wobec zmian w polityce klimatycznej i dużych problemów finansowych górnictwa – jest niepewna. Jak państwo powinno podchodzić do rozwiązania „węglowego węzła gordyjskiego”?

– Nie jestem ekspertem ds. górnictwa i energetyki, dlatego nie chciałby się wdawać w pogłębione analizy. Niemniej jedno jest pewne – dążenie do neutralności klimatycznej to jest największe wyzwanie, przed którym stoi cały świat. Nie możemy jednak ulegać stereotypowym przekonaniom i dyskredytować górnictwa. Faktem jest, że węgiel w polskim miksie energetycznym ma wciąż podstawowe i strategiczne znaczenie. Tego nie da się zmienić z dnia na dzień, choć jego udział będzie pewnie zmniejszał się na rzecz np. odnawialnych źródeł. Polityka klimatyczna czy wysokie koszty wydobycia, to jedna strona, ale również musimy pamiętać, że prędzej czy później złoża zostaną wyczerpane. Zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie wzrastać, bo wystarczy, że każdy z nas porównałby z ilu sprzętów korzysta dzisiaj, a z ilu korzystał np. 20 lat temu. Dlatego potrzebujemy rzetelnego planu, który pozwoli nam bezpiecznie i spokojnie przejść przez ten trudny proces. Musimy również myśleć, w jaki sposób możemy na nowo wykorzystać istniejącą infrastrukturę do pozyskiwania nowych źródeł zasilania. My tę szansę dostrzegamy w wodorze jako paliwie przyszłości. Technologia ta, poza swoim potencjałem do wykorzystania w energetyce, ma też bardzo dużą szansę zrewolucjonizować np. transport publiczny, bo pojazdy zasilane w ten sposób wytwarzają energię elektryczną z wodoru na swoim pokładzie. Oznacza to, że nie potrzebują tak rozbudowanej sieci ładowarek, która jest konieczna przy pojazdach elektrycznych na baterie konwencjonalne.

– Dziękujemy za rozmowę.

( Red.)