10 lipca 2020. Komisja Europejska przedstawiła 8 lipca strategię zwiększenia produkcji tzw. zielonego wodoru, która ma doprowadzić zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 100 mln ton rocznie. Do współpracy zaproszono kraje Partnerstwa Wschodniego, w tym Ukrainę.

Strategia zielonego wodoru ma pomóc w osiągnięciu neutralności klimatycznej Europy do 2050 r. W Unii zużywa się około 8 milionów ton wodoru rocznie, ale większość z nich to „szary” wodór, wytworzony z gazu ziemnego, produkcja zielonego, czyli odnawialnego wodoru wiąże się z mniejszą emisyjnością.

Strategia ma być realizowana w kilku etapach. W początkowym okresie (2020-2024) zapowiedziano wspieranie instalacji elektrolizerów wodorowych o mocy nie mniejszej niż 6 GW. W kolejnej fazie (2025-2030) planuje się zwiększenie mocy elektrowni wodorowych do 80 GW. W ramach tego część elektrolizerów o mocy 40 GW miałoby być zainstalowane na terytorium EU, zaś dodatkowe 40 GW pozyskiwano by z krajów sąsiednich Unii.

Oczekiwanym efektem byłoby uczynienie z wodoru nieodłącznej części europejskiego zintegrowanego systemu energetycznego. Z kolei, w trzecim etapie (2030-2050) energia wodorowa powinna się stać głównym zasobem energetycznym UE i zastąpić paliwa kopalne, nawet w trudnych do dekarbonizacji sektorach. Łączne inwestycje w tym sektorze w Europie mogą osiągnąć wartość od 180 do 470 miliardów EUR do 2050 roku.

Komisja zainaugurowała też utworzenie europejskiego sojuszu na rzecz czystego wodoru. Wśród głównych partnerów tego projektu wymienia się grupę państw bałkańskich oraz Partnerstwa Wschodniego. Szczególną rolę przyznaje się Ukrainie z uwagi na jej potencjał naturalny, technologiczny i infrastrukturalny.

W swoim komentarzu Dmytro Kuleba, Minister Spraw Zagranicznych, zaznacza, iż na terytorium Ukrainy planowana jest instalacja elektrolizerów o łącznej mocy 10 GW. Eksperci dodają, iż realizacja tego planu pozwoli Ukrainie uzyskać dodatkowe inwestycje o wartości 20 mld EUR, pomoże wydostać się z obecnego kryzysu energetycznego i zmniejszyć negatywne efekty dla gospodarki, spowodowane epidemią koronawirusa.

Valentyn Honcharenko